Przejdź do treści
Wielkość czcionki: Kontrast:
  • Aktualności
  • Okładki
  • Teledyski
  • Koncerty
  • Podcasty
  • O projekcie
  • Kontakt
Wybierz kategorię wyszukiwania klawiszami strzałek, przejdź do pozostałych filtrów tabem:

1996

Okladka płyty zespołu Farben Lehre. Na okładce albumu została umieszczona „parafraza” jednej z najbardziej znanych grafik świata – człowieka witruwiańskiego Leonarda da Vinci. Wiele jest tu podobieństw z oryginałem, ale są też istotne różnice. Grafika nie jest duża, znajduje się w centrum obwoluty, nad rysunkiem i pod nim ciągną się napisy: nazwa zespołu i tytuł płyty.

Farben lehre 

Ta płyta ma kilka wersji. Wydana przed laty na kasecie różniła się od wersji, która pojawiła się na płycie – ta druga miała o 4 piosenki więcej. A po latach następne CD, reedycja z kolejnymi, tym razem dodatkowymi, koncertowymi wersjami utworów. Muzycznie nic jednak się nie zmieniało, Wojtek Wojda i spółka zaproponowali od samego początku na tym albumie mocny, szczery punk rock, taki bez owijania w bawełnę, ale też bez chamstwa czy populizmu. Słowa to refleksje na temat człowieka, jego decyzji i wyborów, teksty są krótkie, mocne i nie zostawiają złudzeń, że ocena rzeczywistości oglądanej przez zespół nie napawa optymizmem. 

Autorzy: Roberto i Karola Więckowscy


Przejdź do:1996 | Przejdź do:polska muzyka |
Okładka płyty zespołu Apocalyptica. Na biało-szarej podłodze siedzą obok siebie, w jednym szeregu czterej wiolonczeliści i grają. Cała fotografia jest bardzo kontrastowa – podłoga przed muzykami i ściana za nimi jest idealnie biała. Szachownicę widać jedynie bezpośrednio pod stopami grających. Muzycy ubrani są na czarno a ich twarze giną w cieniu.

Apocalyptica

Thrash metal i instrumenty smyczkowe – przed Apocalipticą chyba nikt nie zadawał sobie trudu, by rozważać takie połączenie.  Bo czy da się grać heavy metal na instrumentach smyczkowych? Czy heavy metal brzmi dobrze na czterech wiolonczelach? Nikt tego nie sprawdzał. Aż do momentu, gdy czterech młodych Finów postanowiło to zagrać. Efekt przeszedł wszelkie oczekiwania. Utwory Metalliki w  interpretacji kwartetu wiolonczelowego Apocalyptica stały się rewelacją. Na kolejnych płytach zespół eksperymentował z elektrycznym brzmieniem, do składu dołączył perkusista, oprócz Metalliki pojawiły się covery innych zespołów i utwory autorskie. Pierwsza płyta to wyłącznie cztery wiolonczele. I tylko Metallica.

Autor: Andrzj Zugaj


Przejdź do:1996 | Przejdź do:Apocalyptica | Przejdź do:heavy metal | Przejdź do:thrash metal | Przejdź do:wiolonczela |
Okładka płyty Pearl Jam No code to plansza ze 144, ułożonymi w regularną siatkę zdjęciami wykonanymi Polaroidem. W wersji kompaktowej na przodzie obwoluty mieści się 36 fotografii, ale okładkę można rozłożyć w ten sposób, by od razu widzieć wszystkie zdjęcia. Są bardzo różne, wielowątkowe, za każdym razem przedstawiają zaledwie fragment jakiejś większej całości. Gdy jednak patrzy się na okładkę z pewnego oddalenia i bez skupiania uwagi na szczegółach, może zarysować się przed nami wizerunek oka w trójkącie.

Pearl Jam

 „No code” sporo zamieszała wśród fanów grunge. Wszyscy na nią czekali, zastanawiali się, jak będzie brzmiała kolejna studyjna odsłona artystycznych poszukiwań jednej z potęg tego gatunku muzyki. A gdy płyta już się pojawiła, wielu uznało, że Pearl Jam chyba coś przekombinował, że poszedł zbyt daleko, że tak mało na tym wydawnictwie czystego grunge. Dla tych jednak, którzy od razu wsłuchali się bardziej, a może z większą otwartością, było jasne, że chłopaki z Seattle rozwijają się muzycznie, że nie zamierzają skostnieć w dotychczasowym rytuale, że być może czują lekkie przemijanie pierwszego, grunge’owego buntu. Płyta jest różnorodna, przepiękna, dojrzała, dziś jest powszechnie uznana za jedno z najważniejszych wydawnictw Pearl Jam.

Autorzy: Roberto i Karola Więckowscy


Przejdź do:1996 | Przejdź do:grunge | Przejdź do:Pearl Jam |
Okładka płyty jest bardzo prosta. Na górze znajduje się dość szeroko rozciągnięty zapis imienia i nazwiska muzyka. Litery są nieduże, proste, w złotym kolorze. W linii poniżej, małymi, także złotymi literami zapisano tytuł albumu. W samym centrum obrazu świeci nieduże serce.

Mark Knopfler

„Golden heart” to z jednej strony kontynuacja dokonań Knopflera i Dire Straits, z drugiej – wyraźne wytyczenie drogi muzycznej, którą od tego czasu podąża angielski wirtuoz gitary. Na płycie znalazły się bowiem zarówno dźwięki wybitnie rockowe, kojarzące się od razu z właśnie rozwiązanym zespołem, jak i frazy czerpiące z country czy folku. Sporo jest przy tym grania akustycznego, balladowego, a Knopfler jest w tej estetyce niezwykle przekonujący. I nie ma wątpliwości, że fani Dire Straits słuchając tego albumu mogli odetchnąć ze spokojem. To, co najlepsze w muzyce Knopflera nie znikło ze świata wraz z rozwiązaniem grupy..

Autorzy: Roberto Więckowski, Emilka Piegat


Przejdź do:1996 | Przejdź do:Golden Heart | Przejdź do:Mark Knopfler |
  • Przejdź do strony numer: 1
  • Przejdź do strony numer: 2
  • Przejdź do następnej stronyNastępne →

Fundacja kultury bez barier

Adres do korespondencji

ul. Batalionów Chłopskich 76/70
01-308 Warszawa


– Przejdź do strony Rock AD Roll na Facebooku. Otwiera się w nowym oknie
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Zadanie publiczne sfinansowane ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego



Mazowsze serce polski
  • Mapa Strony
  • Polityka prywatności
  • RODO
  • Deklaracja dostępności

© 2026 Fundacja Kultury bez Barier. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.