Faith No More
King for a Day… Fool for a Lifetime
1995 rok
Niezwykła to płyta, dla wielu, bardzo wielu najlepsza w dorobku Faith No More. Dla nas jedna z dwóch najlepszych, obok „Angel dust”. Zaznaczamy to, bo chyba do tej drugiej wracamy jednak częściej. Ale i „King for a day…” kręci się u nas intensywnie. I wtedy dzieje się to wszystko na raz, jedno po drugim – ciężki, hałaśliwy metal, a zaraz potem gospel, punk, a po nim country, hardcore, po którym brzmi jazz. I jeszcze funk gotyk, gospel… Eklektyzm Kalifornijczyków jest bezgraniczny. I dobrze, bardzo dobrze. Tak samo dzieje się zresztą i na „Angel dust”, tyle, że tam różne style mieszają się w ramach jednej piosenki, tu poszczególne utwory utrzymane są w jednej stylistyce. Sami muzycy wspominają, że nagrywając „King for a day…” czuli się jak psy spuszczone ze smyczy. Przytaczamy tę wypowiedź, bo jakoś pasuje do okładki albumu.
Bohaterami okładki są pies i jego właściciel/ opiekun. Ten ktoś to funkcjonariusz – może policjant, może jakiś ochroniarz. Na taki zawód wskazuje jego ubiór. Mężczyzna jest po prawej stronie okładki, jest widoczny mniej więcej od kolan w górę. Ma rozpiętą kurtkę, zza której wystaje pas. Wiszą na nim kluczyki i kajdanki. Wyżej – na wysokości lewej piersi ma odznakę. Na białej koszuli odznacza się czarny krawat, przypięty do koszuli spinką. Twarz mężczyzny jest cała czarna tylko usta, policzki i nos to białe plamy. Na głowie policjant/ ochroniarz ma czapkę z daszkiem, na jej środku nad daszkiem widnieje jakiś emblemat (tego rodzaju, jak orzeł na czapkach naszych policjantów, żołnierzy). Nie da się jednak rozpoznać kształtu tego emblematu – to też taka biała, nierówna plama. Przed mężczyzną stoi pies, na okładce znalazła się wyłącznie głowa zwierzęcia. Pies wygląda, jak wilczur, jest zjeżony, wyraźnie poddenerwowany, ma stojące uszy i najprawdopodobniej szczeka – wskazuje na to gwiazdka umieszczona przy jego pysku. Człowiek i zwierzę patrzą w dół, jakby na podłogę pomieszczenia, w którym się znajdują. Sami zaś są widoczni od dołu, zdjęcie zostało zrobione z perspektywy kogoś, kto leży przed policjantem i wilczurem. Mężczyzna i pies są czarno-biali, wnętrze, kojarzące się z wagonem tramwaju lub metra, jest natomiast czerwono-czarne z przewagą czerwonego. Daje się jednak zauważyć drążki – pionowy i poziomy, do którego przymocowane są trójkątne uchwyty dla pasażerów. W tle majaczą się również niezbyt wyraźne plamy jakby okna i drzwi.
Nazwa zespołu napisana jest kapitalikami na samej górze, białą czcionką, na całą szerokość okładki. Pod tym napisem znajduje się kapitalikami napis KING FOR A DAY, na tę samą szerokość, mniejszą czcionką. Reszty tytułu nie widać. Co ciekawe – na wydaniach na CD tytuł nie zawsze był drukowany z przodu okładki, można go znaleźć jedynie z tyłu wydawnictwa.
„King for a day…” nie od razu została zaakceptowana przez krytyków i gfanów Faith No More., zwłaszcza tych ze Stanów Zjednoczonych. Płyta dosyć długo zdobywała sobie popularność i dopiero po latach została uznana powszechnie za arcyważną w twórczości Kalifornijczyków.
Autorzy: Karola i Roberto Więckowscy
Lista utworów:
1 Get Out
2 Ricochet
3 Evidence
4 The Gentle Art Of Making Enemies
5 Star A.D.
6 Cuckoo For Caca
7 Caralho Voador
8 Ugly In The Morning
9 Digging The Grave
10 Take This Bottle
11 King For A Day
12 What A Day
13 The Last To Know
14 Just A Man
05:35