Okładka nie mówi niemal nic, podobnie zresztą jak tytuł. Na czarnym tle, na środku widnieje nie  bardzo duży biały prostokąt. Odchodzą od niego naprawdę gęsto krótkie, najwyżej 2  centymetrowe włókna, smugi. Są różnej długości, wiją się, falują, obsiadają prostokąt szczelnym kordonem.

Tool – AEnima

Wykonawca: Tool
Okładka: AEnima
Tagi: , ,
audiodeskrypcja

Trudno opisać tę atmosferę, która przebija z „AEnimy”. Wszystkie przychodzące do głowy określenia wydają się niewystarczające, zbyt płaskie i codzienne. A „AEnima” nie jest codzienna, Przynosi ze  sobą smutek, rozgoryczenie, ale i humor. Transowość, powolność, ale i pęd. Zniecierpliwienie, gniew wyboru, ale i spokój oczekiwania. Przynosi ciężkie, metalowe gitary i wzbogaconą licznymi eksperymentami elektronikę. Przynosi aż 77 minut uczty muzycznej, która, mimo upływu lat, zdaje się wciąż całkiem świeżą.

Okładka nie mówi niemal nic, podobnie zresztą jak tytuł. Na czarnym tle, na środku widnieje nie  bardzo duży biały prostokąt. Odchodzą od niego naprawdę gęsto krótkie, najwyżej 2  centymetrowe włókna, smugi. Są różnej długości, wiją się, falują, obsiadają prostokąt szczelnym kordonem. I nic więcej, zupełnie nic, żadnych napisów, żadnych podpowiedzi.

Zaproszenie do własnych poszukiwań czy żart? Być może jedno i drugie. Co ciekawe, wygląd okładki różni się nieco w zależności od kraju wydania. W wydaniu amerykańskim na rewersie czarnej okładki znalazło się duże oko o kształcie innym nieco niż ludzkie, jakby smocze. Oko wygląda surrealistycznie, bo jego niebiesko-zielona tęczówka jest widoczna w dwóch częściach. Górna, większa część jest przy  dolnej powiece, a brakujący dolny fragment – przy górnej krawędzi oka. Zaś na froncie okładki czarna przestrzeń wokół białego prostokąta jest wypełniona wieloma takimi oczami: niedużymi i  mocno nieostrymi, rozmazanymi wręcz.

Na pewno „AEnima” jest wypełniona, obok piosenek na serio, humorystycznymi wstawkami i na  pewno tytuł płyty też można rozpatrywać w obu kategoriach. Najczęściej jest on czytany jako połączenie dwóch słów: „anima” czyli łacińskiej „duszy” i „enema” czyli lewatywy. Prawie żart, ale czy  wyłącznie?

Autorzy: Roberto i Karola Więckowscy