Eric Claptoon prowadzi biały chevrolet, z tyłu siedzi BB King. Obaj uśmiechnięci, w eleganckich , czarnych garniturach

B. B. King i Eric Clapton – Riding With The King

Wykonawca: B. B. King i Eric Clapton
Okładka: Riding With The King

Dobrze wykonali swoją robotę, bardzo dobrze, mogą więc być swobodni, uśmiechnięci, prawdziwie zadowoleni. I widać to na okładce ich wspólnej płyty. B. B. King i Eric Clapton siedzą w luksusowym kabriolecie i szczerze się uśmiechają.

Okładka płyty to zdjęcie. Kolorowe, ale niemal całkowicie wyrażone w czerni i bieli. Elegancko ubrani bluesmani siedzą wygodnie w limuzynie, być może jadącej, ale chyba stojącej jeszcze przy chodniku. Samochód jest ustawiony bokiem i, jak przystało na kabriolet, ma uniesioną jedynie przednią szybę, boczne są schowane, dach jest zwinięty. Eric Clapton siedzi z przodu, za kierownicą, B. B. King rozsiadł się na tylnej kanapie. Obaj są ubrani w czarne marynarki i białe koszule, przy czym Clapton ma jeszcze czarny krawat, a Król czarną muchę. Jego stroju dopełnia biała chusteczka widniejąca w butonierce i niewielka broszka w kształcie gitary umieszczona nad chusteczką. Profesja portretowanych nie nastręcza najmniejszych wątpliwości, obok muzyków tkwią ich gitary, przy czym na zdjęciu widoczne są jedynie fragmenty gryfów i główki. I znowu czerń i biel – główka gitary Kinga jest czarna, Claptona biała. Obaj muzycy mają też na twarzach przeciwsłoneczne okulary. Te noszone przez B. B. Kinga są większe, zakrywają nie tylko oczy, ale i spory kawałek twarzy.

B. B. King siedzi naprawdę wygodnie, ramiona ma rozłożone na boki, wsparte na oparciu kanapy, a dłoń zawiesił na drzwiach samochodu. Patrzy gdzieś przed siebie, trochę do przodu, trochę w bok, tak, jak to zwykł robić pasażer. Eric Clapton siedzi tak, jak powinien to robić kierowca. Jest wyprostowany, zwrócony w kierunku, w którym mógłby pojechać kabriolet. Kierownicę trzyma prawą ręką, lewą, zgiętą oparł o drzwi. Na twarzy ma krótki, dwu- trzydniowy zarost.

Samochód, w którym siedzą muzycy, sprawia wrażenie luksusowego. Ma czarną karoserię i białą, skórzaną tapicerkę. Z okładki nie da się jednak domyślić jaka to marka, na zdjęciu znalazł się tylko niewielki fragment pojazdu. Kadr zaczyna się niemal na wysokości przedniej szyby, a kończy tuż za B.  B. Kingiem. Lektura innych dodanych do płyty zdjęć pozwoli ustalić, że mamy do czynienia z autem starszym, klasycznym, ale marka – dla niewtajemniczonych motoryzacyjnie i tak pozostaje tajemnicą.

Z przodu okładki nie znajdziemy ani nazwisk muzyków, ani tytułu albumu. Być może – i wydaje się, że całkiem słusznie – wystarczą same wizerunki, że nie trzeba już nic więcej, by zachęcić do sięgnięcia po ten album. A każdy, kto to zrobi, na pewno nie będzie rozczarowany, otrzyma ponad 60 minut znakomitego, gitarowego bluesa. Co ważne, dwóm bluesmanom towarzyszą na tej płycie inni znakomici muzycy i każdy z nich dostaje szansę, by zaprezentować swoje umiejętności. King i Clapton grają i śpiewają w każdym utworze i w każdym robią to na zmianę: gitara Claptona milczy, gdy z partią solową odzywa się instrument Kinga, a potem na odwrót…

Pomysł na nagranie tej płyty zrodził się trzy lata wcześniej, pod koniec lat 90. XX wieku, w czasie sesji do sygnowanego przez B. B. Kinga albumu duetów „Deuces wild”. Królowi bluesa towarzyszą tam, oprócz Erica Claptona, inne znakomitości: między innymi Tracy Chapman, Dionne Warwick, Van Morrison, Joe Cocker czy The Rolling Stones.

Roberto i Karola Więckowscy